Przepisy w tym zakresie sa tak chaotyczne i mało precyzyjne,ze de facto mozna jechac na(po) ryby bez obawy,wczesniej tylko przygotowanym być na kontrole i mieć odpowiednia,sensowną odpowiedź.
Np.jade na zakupy do wiejskiego sklepiku ,bo w miescie teraz trzeba odstac w dlugiej kolejce na wejście do sklepu a ja nie mam najmniejszego zamiaru w dobie Pandemii narazac sie na złapanie koronowirusa w tym tłumie pod sklepem!
Za chwile Wielkanoc wiec trzeba zaopatrzyc sie w jajka.Ja nie kupuje fermowych w sklepie tylko zawsze od gospodarza na wsi ,gdzie kury biegaja luzem po podworku i sa to tzw.Zielone Nózki.
Każdy jak pomysli ,bez problemu moze sobie przygotowac odpowiedź na pytanie w przypadku kontroli ,ktora bedzie sie kwalifikowac pod pod niezbedne potrzeby dnia codziennego

Teraz kiedy nie pracuje ,jeżdże na pstragi codziennie na rózne rzeki ,ktorych w zasiegu kilkudziesieciu km od mojego domu jest kilka.
Jest w lesie wspaniale!Cisza!Nawet nie słychać za bardzo drwali.Nie widac świezych sladów wzdłuz brzegów.
Zauważyłem ,ze nawet widac teraz wiecej dzkich zwierzat niz wczesniej ,ktore nie płoszone zaczynaja sie pokazywać cześciej..
Nie krecać sie po mieście,nie stojac w kolejkowych tłumach,a tylko wychodzac z domu wsiadam od razu do auta i uciekam do lasu,zmniejszam w ten sposob praktycznie do minimum zlapanie tego wirusa!!