W tym wszystkim ujawnia się nasza mentalność.
Ktoś wstawi zdjęcie pięknego pstrąga w innym temacie.
Ktoś inny w tym temacie najpierw pisze o urlopie, a potem o przygotowanych wymówkach jakie ma żeby udać się 20-30km od swojego miejsca zameldowania.
Szkoda straszna, że lasy musiały zostać zamknięte, żeby uzmysłowić, że zakaz jest zakazem.
Bo standardowo znajdzie się u nas ktoś kto będzie to podważał, ignorował, interpretował tak aby prawda była zawsze po jego stronie.
Widać, że większość społeczeństwa pięknie się zdyscyplinowała, zjednoczyła i pomaga sobie od siedzenia na dupie, przez robienie zakupów, po zrzutkę na siepomaga.
Ale zawsze wyjdzie ktoś zza krzaka i powie, że jemu wolno.
Sam siedzę na tyłku i ograniczam swoje wyjścia maksymalnie do zakupów raz na kilka dni. I wiem, że to boli, szczególnie gdy nadchodzi piękny okres wiosenny, najlepszy okres na morską troć, przed jętką zakaz raczej się nie skończy.
Ale poza rybami jak każdy martwię się o bliskich, siebie, stabilność pracy i to czy będę ją nadal miał.O to czy nasza gospodarka się dźwignie z tego i jak głęboki kryzys czeka nas wszystkich.
Pozdrawiam wszystkich, którzy z bólem, ale mimo to twardo wytrzymują w domu. Łatwo nie jest, ale robi się to w konkretnym celu. I wcale tym celem nie jest aby ktoś inny miał nad rzeką pusto

.