hi tower napisał:(...) w miejscu znanym od dziecka zauważyłem tylko 3 kiełbie zamiast całego stada!!! jedynym pocieszeniem była koza (gat. z II Załącznika DS*) która wyskoczyła z pod nóg podczas brodzenia. Głowaczy, miętusów i minogów nie widzę w ogóle od paru lat ale to chyba jednak nie wina bobrów.
Tomek,
Na forum nie piszesz dla siebie, objaśniaj więc proszę terminy ludziom obce, bo sam nie wiedziałem co to jest DS... już sprawdziłem:
*DS -
Dyrektywa Siedliskowa
Sympatycznie, że stwierdziłeś kozę. Już dawno nie widziałem tej ryby. Teraz jest dobry okres, żeby część czasu na łowienie przeznaczyć na obserwacje w polaroidach tego co żyje pod wodą.
Chętnie bym poczytał sobie do poduchy jakieś profesjonalne artykuły i monografie o tych małych i rzadkich rybkach. Na razie wiem tylko tyle, że koza lubi piasek i zjada drobny bentos. Trochę mało... Zresztą nie tylko o kozie, tak samo o całym tym drobiazgu typu strzebla, głowacz, kiełb, śliz itd... Zajebiste są te rybki i bardzo budują człowieka jak widzi ich dużo w rzece, bo świadczą dobrze o środowisku
W ogóle jakby ktoś znał jakieś publikacje na temat łańcuchów troficznych w rzekach krainy P&L Niżu Polskiego i Pomorza, to bardzo proszę o namiary. Najbardziej ciekawi mnie wiedza z cyklu:
Robal "x" żyje w symbiozie z rośliną "y" i zjada go ryba "z". Z uwagi na zanik rośliny "y" spowodowany procesem "n", zanika ów robal, a co za tym idzie wspomniana ryba... Chciałbym żebyśmy mieli dużą wiedzę na temat tarła i bazy pokarmowej wszystkich ryb zamieszkujących nasze rzeki. Jest wiedza jak budować tarliska troci, kilku ludzi ma w Polsce CV wykonania takowego. Jest wiedza jak robić pstrąże kołyski... Wszystko to po to, aby w zniszczonych rzekach gospodarka rybami była jak najbliżej natury.
Być może wystarczyłoby pociągnąć za kilka niskobudżetowych sznurków i potencjał tarliskowo-pokarmowy rzek by wzrósł. Skoro natura się wykoleiła, to może warto pomóc jej wrócić na dobre tory.
Chciałbym, żeby takie rzeczy miały swoją wysoką cenę i były przedmiotem zamówień, podobnie jak teraz zamawia się smolty. Można o wiele intensywniej wykorzystać potencjał wykształconych kadr. Ichtiolog równie dobrze może być na etacie, gdzie w zakresie obowiązków służbowych będzie wykonywanie badań szczegółowych zależności troficznych między rybami oraz potencjałem odtwarzania się populacji różnych gatunków ryb, "tarlisk kozy i innych cudów", które są przecież bardzo ważne.
Fakt, taka praca byłaby dla ichtiologa o wiele trudniejsza... ale o ileż bardziej satysfakcjonująca niż wycieranie i wpuszczanie ryb

Drugie moje marzenie, to żeby melioranci badali procesy rzeczne i zajmowali się prawdziwą naprawą stosunków wodnych a nie kretyńskim prostowaniem rzek z automatu i zawsze na tą samą modłę...
Będą zamówienia na ciekawe rzeczy, pojawią się pracownicy, którzy będą mieli szansę robić znacznie ciekawsze rzeczy niż dziś. Na razie do natury podchodzi się zbyt prosto i dzięki temu, dziać się mogą ukryte klęski, z których nawet sobie nie zdajemy sprawy. Dobrze jest jednak wiedzieć jakie skutki powoduje taki czy inny ruch w ekosystemie, bo finalnie rozległa wiedza pozwoli nam zaoszczędzić kasę, podobnie jak Niemcom na odtwarzaniu teras zalewowych.
Źródło: A.Rudnicki, "Ryby wód polskich", Państw. Zakł. Wyd. Szk., Wa-wa 1968 r.