Ryobi Zauber N.C.R.T. wpadł mi w łapy na koniec pstrągowego sezonu 2025. Nie chciałem wtedy o nim nic więcej szczególnego pisać, bo nawinąłem na niego plecionkę i dwa razy z nim pojechałem na pstrągi. Dopiero ten sezon 2026 dał mi pełen obraz wiedzy o jego możliwościach i oczywiście trwałości. Łowienie od pierwszego dnia sezonu, aż po przedostatni dzień sierpnia. Oczywiście nie jest to mój jedyny kołowrotek na pstrągi, ale i ten napracował się już dość dużo abym mógł o nim napisać pełen test.
Nówka sztuka.
Ta wersja kołowrotków Ryobi Zauber jest nieco inna od tych dobrze znanych klasyków i widać to po zupełnie innym korpusie. Konstrukcyjnie jest nieco inny, ale zastosowane technologie i design dają mu pełne prawo do miana Zauber.
Tak się prezentuje z żółta plecionką.
Jak wygląda kołowrotek każdy widzi. Rotor i korpus polakierowane na grafitowy metalik. Aluminiowa szpula i korbka są czarne, a niklowane dodatki mocno przydymione. Sporo jest również czerwonego wykończenia na frezowanych detalach szpuli i korpusu. Całość sprawia dobre wrażenie i nie błyszczy w słoneczne dni.
Główne zmiany to korpus.
Opisywany model jest wielkości 2000 i waży 195 g. Mechanizmy są podparte na ośmiu łożyskach kulkowych i jednym łożysku oporowym. Przełożenie tego rozmiaru wynosi 5,1 obrotu rotora na jeden obrót korbką. Nawój według danych katalogowych wynosi aż 76 cm linki na jeden obrót korbką, ale są to dane wyliczone dla nawinięcia linki po sam rant. Szpula ma średnicę 45 mm na zewnętrznym rancie. Zakładając, że nawiniemy z lekkim marginesem ok 1,5 mm, to zbliżymy się do 70 cm, co i tak jest bardzo dobrym wynikiem. Moc hamulca producent określił na 5 kg.
Ażurowy rotor już znamy.
Tytanowa ośka i prostota pod szpulą.
Hamulec.
Na niższą wagę kołowrotka składa się rotor i korpus oraz pokrywa wykonane z super lekkiego i sztywnego kompozytu grafitowo-tytanowego NCRT. Rotor jest ażurowany. Również przekładnia wycinana w technologii CNC jest w całości wykonana ze stopu aluminium (podobnie jak w Zauber LT), a oś główna z tytanu. Szpula i korbka są klasycznie aluminiowe. Tarczkowy hamulec jest zabezpieczony przed zachlapaniem wodą. Sama korbka jest składana i bezpośrednio wkręcana wkoło zębate przekładni.
W praktyce ten kołowrotek miał mieć lżejsze życie z racji swej konstrukcji i przeznaczenia, ale miewała również i nieco cięższe wyprawy. Lżejsza konstrukcja mechanizmu kołowrotka to i mniejsze obciążenia od strony zestawu, o tym trzeba pamiętać przy dobieraniu zestawu pod konkretne warunki połowu, aby przysłowiowo nie zajechać kołowrotka ciężką orką. Dlatego ten konkretny kołowrotek podpinałem pod lżejsze spinningi (górne c.w. 8-14 g) i łowiłem nim głównie na gumki, mniejsze woblery i obrotówki w rozmiarach 1-2. Na szpuli miałem nawinięte
plecionki Dragon No.LIMIT X8, najpierw żółtą o średnicy 0,08 mm, a następnie białą 0,06 mm. Jak się układa plecionka na szpuli, to widać dokładnie na zdjęciach i nie ma się czego czepiać. Przy małych średnicach plecionki system nawijania układa równo i dokładnie, ale przed nawinięciem należy pamiętać o dużej ilości podkładu bo szpula jest bardzo głęboka. Jeśli się zdecydujecie na żyłkę, to według katalogu 0,23mm wchodzi po rant.
Tak nawija plecionki 0,08 i 0,06 mm.
Podczas wielu wyjazdów praktycznie nie odczułem żadnych bolączek po stronie mechanicznej kołowrotka. Lekkie łowienie, to jest to co lubi Zauber NCRT, ale dla pewności czasem łowiłem i na mocniej stawiające opór przynęty i nawet w mocnym nurcie wobler typu deep runner nie stanowił problemu. Dobrze spasowany mechanizm, podparty dobrymi łożyskami, pracuje cicho i gładko. Wędkarze znający klasyczne Zaubery powiedzą, że jest tak samo dobrze jak w starszych modelach.
W lżejszych zestawach ze spinami Dragon X-Fine, HMG Invader i HM-X Trout.
Zauber NCRT jest nieco odchudzony, ale nie widać tego zbyt wiele na zewnątrz. Może niektórym spinningistom brakować przełącznika blokady, a inni by chcieli nieco smuklejszy kabłąk, ale nadal ma to być przede wszystkim trwały kołowrotek. Kabłąk zamyka się dość lekko i niezbyt głośno. Osadzona w nim łożyskowana rolka nie szumi. W trakcie holowania ryb niezbyt skomplikowany hamulec zapewnia wystarczająca siłę i płynne oddawanie linki, a jego regulacja za pośrednictwem dużego pokrętła ma dość spory i płynny zakres regulacji docisku.
Pstrążki.
Trudna zima jaka się trafiła w sezonie 2025/226 nie zrobiła wrażenia na przekładni i pozostałych podzespołach Zaubera. Dobrze posmarowany jak i zapewne sama jakość smaru, to wszystko przełożyło się na bezproblemową pracę podczas mrozów do -5C, bo tyle jeszcze tolerowała sama plecionka.
Po roku eksploatacji nie ma praktycznie się czego czepić od strony mechanicznej, więc prawie nowy Zauber NCRT nadal kręci jak nowy. Nie przeciążany mechanizm w tej wersji pozwoli kręcić bez stresu przez kilka sezonów. Do pełni szczęścia przydała by się jeszcze płytsza zapasowa szpula taka typowo pod plecionki. A cena? Nawet bez promocji jest na bardzo fajnym poziomie.
Czterdziestak dał już popalić.
Dobrze wygląda i jeszcze lepiej krtęci.
p.s.
A wiecie, że Zuber NCRT ma brata bliźniaka i nazywa się
Ryobi Zauber PRO.