Siedzę dziś trochę w tych przepisach, na których stosowaniu nie mam doświadczenia... ale do rzeczy...
Zapisy z ustawy o rybactwie śródlądowym art 7.
1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
1a. Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane.
2. Amatorski połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający do takiego połowu, zwany dalej "kartą wędkarską" lub "kartą łowiectwa podwodnego", a jeżeli połów ryb odbywa się w wodach uprawnionego do rybactwa - posiadająca ponadto jego zezwolenie.
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku - określać sposób prowadzenia tego rejestru.
Jeśli RZGW jest uprawnione do rybactwa na interesujących nas wodach, to teraz po wypowiedzeniu umowy z PZW Koszalin uprawnienie do nich niejako wraca i bez niego, bez zezwolenia RZGW nie wolno wędkować.
Ale czy jest?
Koledzy piszą o Konstytucji, rozporządzeniach, zarządzeniach RZGW w Poznaniu itp.
Art. 4 tej samej ustawy:
1. Do chowu, hodowli lub połowu ryb:
1) uprawniony jest:
a) władający wodami w sztucznym zbiorniku wodnym przeznaczonym do chowu lub hodowli ryb i usytuowanym na publicznychśródlądowych wodach powierzchniowych płynących,
b) właściciel albo posiadacz gruntów pod wodami stojącymi lub gruntów pod wodami, do których stosuje się odpowiednio art. 5 ust. 4ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. - Prawo wodne (Dz. U. z 2015 r. poz. 469), zwanej dalej "ustawą - Prawo wodne",
c) właściciel albo posiadacz gruntów pod stawami rybnymi lub innymi urządzeniami w gospodarstwie rolnym przeznaczonymi do chowu lub hodowli ryb,
2) w obwodzie rybackim uprawniony jest organ administracji publicznej wykonujący uprawnienia właściciela wody w zakresie rybactwaśródlądowego albo osoba władająca obwodem rybackim na podstawie umowy zawartej z właściwym organem administracji publicznej na podstawie art. 13 ust. 3 albo umowy, o której mowa w art. 217 ust. 6 ustawy - Prawo wodne
- zwani dalej "uprawnionymi do rybactwa".
Czyli nie ma raczej rzeki bezpańskiej, bez uprawnionego do rybactwa, bo tam gdzie go nie ma w drodze umowy jest RZGW reprezentujący Skarb Państwa. Jak tak, to... kiszka i tyle, bo bez zezwolenia nie można, patrz art 7 pkt 2 zdanie ostatnie.
W kwestii tego czy to dobrze czy źle... oj ja nie wiem. Kryzys bywa zbawienny, bo z tego co do mnie dociera to... no nawet dna już nie ma, bo odpadło.
Pojawić musi się ktoś mądry, a nam wędkarzom powinien być dany na to jakiś wpływ, tym truizmem zakończę.