Powiało, więc się zachciało, co prawda kilka dni wcześniej, ale jakieś pozytywne wieści nadal były. Pogoda raczej plażowa dla rodziny, a dla mnie ciut za jasno. Zostałem porzucony przy PKP, a skończyć miałem w okolicy czarnej drogi. Woda niska i czysta, a do tego lampa, więc nie obiecywałem sobie zbyt wiele. Plan realizowałem krok po kroku i nawet chyba zbyt skrupulatnie od samego początku, bo czas uciekał bardzo szybko. Ścisłe centrum od kamiennego mostu opuściłem i wróciłem do łowienia na Białobokach. Gdzieś tam po drodze coś mignęło, ale były to raczej spory kleń i okoń. Odzyskałem swojego woblera, a wraz z nim fajną wahadłówkę. Co było w worku, wolałem nie zaglądać, ale ciężkie jak cholera i straciłem z pół godziny na wytarganie tego. Na czarnej drodze już zupełnie inny klimat. Spotkałem tam Edka O., z który pogadało się o dawnych czasach. Czas zleciał nieubłaganie i szkoda, że nie dotarłem do nowielickich mostów i chociaż kawałka łak poniżej nich. Ale to może następnym razem.... kiedyś.



















Sprzęt: spinning Dragon HM62X 2,75m 5-25g; kołowrotek Dragon Fishmaker Evo.3 FD 1120i; żyłka Dragon HM80 0,25 mm.