I bieżąca wyprawa. Tym razem grubsze łowienie, ale najmocniejszy spin został w bagażniku. Woda na bardzo fajnym poziomie, takim jaki lubią lorbasy. Liczyłem tylko na coś grubego, bo tylko mnie ucieszy po dówch miesiącach bezrybia. Obławiam bankowe miejsca i nic. Schodząc z góry w dół dopiero na wysokości samochodu zaliczam pierwszy kontakt w postaci dwóch puknięć, niestety powtórki nie było, jak i domniemanego zaczepu w postaci gałązek również. Więc chyba jednak branie. Dalej w dół długo nic. Na grubszej wodzie brania mogłem się spodziewać wszędzie, więc spokojnie jak za trociami krok za krokiem. Obławiałem fajny wlew w okolicy zwalonego drzewa, ale po wielu rzutach bez brania skupienie jakby spadło i gdy już rozglądałem się po okolicy w tym momencie poczułem narastający opór ciągnący w dół i od razu luz. Coś napłynęło, jakaś gałąź, bo chwilę wcześniej wiało i sporo ich wpadło do wody? Ale wszystkie gałęzie płynęły wierzchem i raczej bym ją poczuł. Nie wiem czy to było branie, czy jakaś najechana ryba, ale opór bardzo duży, który skończył się bez bez jakiegoś charakterystycznego szarpnięcia. No trudno, czacha dymi i łowi się dalej

Znów długo nic. Nie chciałem się tego dnia mocno styrać, bo jeszcze czekała mnie nocka w robocie, więc po mału planowałem powrót. Ale jeszcze do obłowienia jedna wałka przede mną, wąski przesmyk przy niej i gruba bania za nią. Pomyślałem sobie, że przewiążę węzeł za kilka rzutów, a tym czasem obrzucam jeszcze wlewkę i zwężenie przy zwalisku. Kilka rzutów i nagle gruba jazda. Wędka w pół, kaban kręci młyny, podchodzę bliżej, luzuję ciut hamulec..... i nagle luz. Na końcu zestawu tylko wiotka żyłka. Nie sądzę aby sama żyłka była słaba, ale wydaje mi się, że przy tych młynach żyłka mogła trafić na kotwiczkę lub krętlik i się uszkodzić. Może wobler był na zewnątrz pyska? To chyba dopiero 4 przypadek na 37 sezonów abym stracił pstrąga z woblerem lub obrotówką. Zabolała ta sytuacja. Zawiązałem jeszcze kolejnego woblera, bo było jeszcze co obrzucać, ale niestety już nic się nie wydarzyło. Wrócę tu w kolejny weekend.



Sprzęt: spinning Dragon HM-X 2,75m 3-18g; kołowrotek Ryobi Zauber LT 3000; żyłka Dragon HM69 0,22mm.