Do tego właśnie poniekąd zmierza moje zapytanie ...
Dlaczego akwen, który "działa" jako łowisko licencyjne/specjalne jest dodatkowo opłacany i podmiot, który sprzedaje LICENCJE na połów ryb wędką nie jest odrębnym podmiotem gospodarczym typu stowarzyszenie, spółka/osoba fizyczna obojętne jak, ale nie jako koło, czy tym bardziej okręg PZW. Takie traktowanie spraw jak obecnie sprzyja tworzeniu patologii. Patologii polegającej na tym, że gospodarz takiego łowiska specjalnego ma wspólny budżet z pozostałymi łowiskami nie licencyjnymi. W ramach ciekawostek ... ostatnimi laty PZW Nowy Sącz podobno przeprowadzało "kontrolowane" odłowy w Parku Narodowym i pozyskane z tych odłowów ryby (głównie Głowacice) przewiozło na odcinek specjalny Dunajca. Czy taka procedura jest zgodna z prawem? Czy taki odcinek komercyjny nie powinien mieć jasnych transparentnych zasad finansowania i rozliczania się z WŁASNYCH środków? Ja nie mam pretensji to tego, że PZW zarybia odcinki no kill - trzeba je zarybiać jak każde inne, ale Panowie nie powinniśmy pod płaszczykiem własnych korzyści udawać, że aktualny stan rzeczy jest właściwy, bo tak nie jest. Na dodatek jeśli takowy odcinek jest wodą PZW, a tak jest, to ja się pytam dlaczego członek PZW płaci za dniówkę tyle samo co wędkarz niezrzeszony? Czy zatem PZW Nowy Sącz traktuje nas (członków PZW) uczciwie, czy chce tanim kosztem (zaledwie 18 euro) zainteresować obcokrajowców? Dlaczego ze związkowych pieniędzy (naszych pieniędzy) jest utrzymywana straż kontrolująca taki odcinek, dlaczego ze związkowych pieniędzy opłacana jest dzierżawa tego odcinka rzeki, skoro to nie jest woda, dla wędkarzy PZW, tylko dla NIEZRZESZONYCH? Roczne zezwolenie dla niezrzeszonego wędkarza w Nowym Sączu kosztuje 1020,90 zł, dla członka PZW 300 zł, zatem pytam się gdzie jest logika w tym wszystkim? Dniówka dla niezrzeszonych kosztuje 73,80 zł, ta sama dniówka dla zrzeszonych 25 zł.
Ja już nie chce się uciekać do porównań ekonomicznych, bo to nie o to chodzi, towar kupi ten, którego stać na kupno towaru i tego nic nie zmieni. Rozumiem, że w taki sposób PZW dokonuje pozycjonowania produktu, tylko dlaczego nie jest jego producentem? Ja mam żal do związku, że z naszych prywatnych pieniędzy, na naszych wodach, związek do którego należymy i którego działalność finansujemy urządza sobie folwark.
Nieco inna sytuacja ma miejsce z licencyjnymi zbiornikami, choć w zasadzie z grubsza jest to samo ... W znacznej większości kół jest straż SSR. Co robi ta straż SSR. Za zwyczaj kontroluje swój licencyjny akwen, reszta ich niewiele interesuje. Proszę Panów z Pomorza, aby nie brali tego do siebie, mam na myśli sytuację na południu naszego pięknego kraju. Zatem zapytam po raz kolejny, dlaczego ze składek wpłacanych do koła PZW, mają być finansowane (współfinansowane) licencyjne akweny, które de facto powinny być samofinansującymi się podmiotami gospodarczymi, same powinny zatrudniać sobie strażników/ochronę, same powinny sobie prowadzić gospodarkę rybacką, a wszystko to powinno być NIEZALEŻNE od środków PZW. Jednym słowem takie akweny powinny utrzymywać się jak niezależne stowarzyszenia wędkarskie, których w naszym kraju jest niemało, a które każdy grosz muszą pozyskać same i gwarantuję Panom, że takie towarzystwa każdą wydaną złotówkę oglądają z każdej strony i żeby było zabawniej ... nie ponoszą dodatkowych kosztów przy zarybieniach.
Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale ciężko kontrolować spontaniczny słowotok.