Czyżbym swoim pierwotnym pytaniem: "A co w nich pięknego?" wywołał tą zaje.......ą falę dyskusji?
Jeśli tak to sorki. Nie to było moim celem

.
Z drugiej strony, lepiej dyskutować, niż "zamiatać pod dywan"

O urodzie woblerów SS wypowiadał się nie będę. Nie ma o czym. Są bardzo "zwyczajne".
Znam ich Twórcę.
Znam, z prowadzonych z Nim, kilkugodzinnych już chyba, rozmów telefonicznych.
Sławek, to gość "znad rzeki".
Ogrom wiedzy, zdobywanych latami spostrzeżeń, obserwacji i doświadczeń, przekuwa czasem na przynęty, którymi łowi sam a i my, bywa, możemy cieszyć się ich skutecznością.
Przynętami sygnowanymi SS łowię od wiosny tego roku. Zaskoczony ich skutecznością wkraczam czasem jakby w inny wymiar wędkarstwa.
To jeszcze nie mistycyzm ale skuteczności, jego przynętom, odmówić nie potrafię.
Bywa, że łowiąc razem z kolegą, miewamy wyniki w proporcji rzędu 25:7 brań/sztuk (jak kto woli)
Oczywiście ja łowię wabikami SS a kolega czym dusza zapragnie, w tym również własnymi przynętami (sam struga również).
Nie mam zahamowań ani uprzedzeń cenowych. Nie kocham też reklamy "wszechobecnej".
Niestety, nie znam (jeszcze

), zaprezentowanych woblerów.
Mogę jedynie przypuszczać, że swoją skutecznością, jak pozostałe Jego wyroby, dorównują najlepszym.
A co do ceny ?

Drogo

.
Znam jednak znacznie droższe. Każdy z Was zna takie. Droższe niż "normalnie".
Ceny jednakże podlegają najzwyklejszym prawom rynkowym.
Jeśli nie będzie popytu, cena zapewne spadnie. Jeśli znajdą się regularni nabywcy, wysnuć należy wniosek, że są na tyle wartościowe, że warto je mieć w pudełku.
Czy warto więc kruszyć kopie