Robinson - sprzęt wędkarski

Przynęty na pstrąga

Miejsce na Twoją reklamę na forum wędkarskim

Dragon sprzęt wędkarski

Okulary wędkarskie polaryzacyjne Solano

Witamy na forum wędkarskim FORS, Gość
Login: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Z pamiętnika muszkarza...

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/13 11:42 #41834

  • dmychu
  • dmychu Avatar
thymallus napisał:
(...) Obecne OS-y były mniej rybne. Niestety nad wodą pojawiali się wędkarze którzy moim zdaniem nigdy nie powinni dostać zgody na łowienie. Tłuczenie nadkompletów stało się porządkiem dziennym. (...)

Łukasz Bartosiewicz napisał:
Ta ostatnia uwaga odnosi się niestety do większości naszych rzek, stąd u mnie no kill - dlaczego mam niszczyć to co kocham?

Skrajność rodzi skrajność;)


OSKAR napisał:
Łukasz ja i paru znajomych też się trzymamy zasady,która w jakiś sposób pomaga przeżyć tym ostatkom.Tylko,że po nas przejdzie stado baranów spragnionych różowego mięsa i to wszystko o kant...

To zależy jak łowisz, z umiarem czy bez umiaru. Jeżeli bardzo dobry wędkarz, który wykorzystuje w pełni swoje umiejętności łowi intensywnie cały dzień i złowi 10 razy tyle ryb co wędkarz który złowił jedną rybę i zabrał ją do domu kończąc wędkowanie, to po przyjęciu śmiertelności po wypuszczeniu ryby na poziomie 10% straty w rybostanie będą takie same.

Tak więc jeżeli spotkamy nad wodą muszkarza z zabitym lipieniem który po jego złowieniu zakończył wędkowanie i spaceruje wzdłuż rzeki, a my w tym czasie skuliśmy 10 rybek... to właściwie w tych matematycznych proporcjach nie mamy najmniejszego powodu by czuć się mniejszym szkodnikiem rzecznych ekosystemów. Nie mówiąc o tym, że wędkarz który po zabiciu jednej ryby spaceruje już po brzegu, nie podeptał tylu metrów kwadratowych dna rzeki co nokillowiec który przez cały dzień intensywnie tuptał po roślinkach i bezkręgowcach:huh:

Nie chodzi mi o atakowanie kogokolwiek (tak jest to standardowo odbierane niestety), ale o zdawaniu sobie sprawy z tego, że nie jesteśmy aniołami i nasza postawa to nie jest niepodważalna świętość. Też oddziałujemy na naturę, pamiętajmy o tym bez zbytniego podniecania się nową modą. Miejmy trochę pokory, nawet gdy wypuściliśmy wszystkie ryby od 10 lat łowienia, miejmy pokorę i nie patrzmy z góry na innych bez zmierzenia wszystkich elementów oddziaływania na naturę. Nadal niestety stosuję nokill ale żałuję, że zasoby naturale są tak przetrzebione i zniszczone, że nie można sobie na niektórych rzekach na to pozwolić bo zwyczajnie szkoda tych ostatnich rybek. I nie chodzi mi o żal odpływającego mięsa, tylko żal że się bawię bez moralnego uzasadnienia. A moralnym uzasadnieniem nie jest sama przyjemność kłucia ryb, tylko chęć pozyskania pożywienia. Ciśnienia na ryby nie mam, zresztą jem bardzo mało mięsa ogólnie. Wielu z tych co deklaruje nokill chciałoby móc się pochwalić takim wskaźnikiem niezabijania ryb co ja. Miejmy więc dystans do samych siebie i nie traktujmy naszych postaw jak religii.

Nokill stosowałem od bardzo dawna i podobnie jak Thymallus wiem, że nie jestem taki święty z tym, że skułem setki wypuszczonych ryb. Niby można się pochwalić tymi wynikami... ale zauważyłem, że bardziej etyczne wędkarstwo to takie, w którym zwykle poprzez zmniejszenie intensywności łowienia mniej jest tego czym można się pochwalić, a mianowicie złowionych na wyprawie ryb.

Entomologia i obserwacje przyrody pozwalają zwolnić tempo, z czego rybki na pewno będą bardziej zadowolone. Warto też z kumplem usiąść na gałęzi i napić się chłodnego piwka. Naprawdę jedno piwko bardzo pomaga weselić się samym widoczkiem rzeczki. Odprężające zmniejszenie ciśnienia na wynik...


Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek
Ostatnio zmieniany: 2010/06/13 11:51 przez dmychu.

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/13 12:00 #41837

  • Jarek
  • Jarek Avatar
dmychu napisał:
Tak więc jeżeli spotkamy nad wodą muszkarza z zabitym lipieniem który po jego złowieniu zakończył wędkowanie i spaceruje wzdłuż rzeki, a my w tym czasie skuliśmy 10 rybek... to właściwie w tych matematycznych proporcjach nie mamy najmniejszego powodu by czuć się mniejszym szkodnikiem rzecznych ekosystemów.


A jeśli ten typ z trupem lipienia w plecaku zanim go zberetował, wziął w swoje suche łapska lub obtoczył w piachu 20-30 krótkich lipeni, do tego łowiąc na muchę na prehistorycznym zadziorowym haczyku zanim im ten haczyk wyrwał z pyska zdążył je skutecznie poddusić ściskając ręką z całej siły aby nie fikały a na koniec lobem wywalił do wody to co?

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/13 12:14 #41838

  • dmychu
  • dmychu Avatar
Jarek napisał:
(...) A jeśli ten typ z trupem lipienia w plecaku zanim go zberetował, wziął w swoje suche łapska lub obtoczył w piachu 20-30 krótkich lipeni, do tego łowiąc na muchę na prehistorycznym zadziorowym haczyku zanim im ten haczyk wyrwał z pyska zdążył je skutecznie poddusić ściskając ręką z całej siły aby nie fikały a na koniec lobem wywalił do wody to co?

Jak to co? To bardzo źle. Ten człowiek z trupem lipienia w plecaku może mieć jednak o wiele wyższą znajomość kultury C&R niż nokillowiec. A ten typ bez trupa lipienia w plecaku mógł obtoczyć w piasku 30 krótkich lipieni i wpuścić 5 miarowych suchymi łapskami. Nie twórzmy proszę teraz dziesiątków równań matematycznych z przykładami. Całokształt oddziaływania na przyrodę jest funkcją bardzo wielu zmiennych i istnieją konfiguracje w których nokillowiec poczyni większe straty w rybostanie niż killowiec. Trzeba o tych konfiguracjach pamiętać, choćby po to by nie wpaść w samozachwyt.

I nie będę się teraz użerał ze wszystkimi forumowiczami po kolei pisząc dwadzieścia długich postów obronnych. Kto chce zrozumieć, ten zrozumie. Napiszcie jak chcecie co myślicie, ale bez obrazy, nie będę się do wieczora do tego ustosunkowywał. EOT. Wieczorem przeczytam Wasze posty z zaciekawieniem i proszę o zachowanie kultury i uszanowanie tego, że już się tutaj nie będę w żaden sposób bronił.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek
Ostatnio zmieniany: 2010/06/13 12:19 przez dmychu.

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/13 12:40 #41839

  • Jarek
  • Jarek Avatar
dmychu napisał:
Nie twórzmy proszę teraz dziesiątków równań matematycznych z przykładami.

Przepraszam, ale kto tutaj tworzy równania matematyczne?
Pozdrawiam serdecznie
Jarek

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/14 10:16 #41881

  • fario1969
  • fario1969 Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 466
  • Podziękowań: 42
W ten oto prosty sposób można spierniczyć bardzo sympatyczny wątek. Można ogłosić konkurs dla FORS: znajdź wątek bez kłótni i agresji.

Mam prośbę do Thymalusa i do Fatso. Ja również jestem "szcześliwym" posiadaczem (jeszcze) tego czeskiego kijka na licencji Szekspira. Macie jego jakieś zdjęcie. Cikaw jestem czy jest to to samo.
Z wyrazami szacunku
Jacek Lurka

muchoswiry.pl/

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/14 11:46 #41887

  • thymalus
  • thymalus Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 395
  • Podziękowań: 55
Muszę poszperać, powinnienem mieć ten kijek na slajdach to jakoś to postaram się zeskanować. Te kije były bardzo charakterystyczne, bo blank (dumnie brzmi to słowo) był jakby owinięty "bandażem" wyraźnie czuć i widać na nim fakturę. Do tego jakaś gumowa imitacja korka na uchwycie albo to był mielony korek z czymś zmieszany. Akcja lejąca. Przy zacięciu, zwłaszcza mocniejszym, kij najpierw oddawał do przodu, a potem z pełną parą w tył. Stąd obcinanie much przy zacięciu. Trzeba było go opanować. Ale mocne to diabelstwo było przeokrótnie. Pamiętam ze 300 metrów na nim spłynąłem. Po prostu miałem spodniobuty gumowe spięte paskiem od koszyka. Jak się wywaliłem na Sanie zachowywałem się jak klasyczny spławik, nóżki w górze jako antenka. Muchówką odbijałem się od dna żeby powietrze łapać a drugą ręką odsupływałem pasek żeby nabrać w portki balast. Po 300 metrach osiadłem na dnie jak Titanic.

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/14 12:09 #41889

  • Fatso
  • Fatso Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 137
  • Podziękowań: 12
Ja swój szwagrowi sprezentowałem. Wystarczy jednak w Googla wrzucić takie słowa, jak Druchema, Shakespeare, prut, poszukać w grafice i coś tam wyjdzie, choć niewiele.
Thumalus! Kolejną "historię klubową" właśnieś przytoczył :-). Najpierw topielica, teraz spływ Sanem z tyłkiem w górze ... co jeszcze? O tym, jak Ziemniak po resztkach mostu kolejowego przez Gwdę lazł, albo jak mnie w Płytnicy w czasie "długich Polaków rozmów" Białek gazem potraktował, albo coś jeszcze innego? Grzeb w pamięci Waszmość, grzeb.
Pzdr,
Fatso

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/14 12:35 #41891

  • wojti80
  • wojti80 Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 701
  • Podziękowań: 262
Super się czyta Twoje opowieści Thymalus. Pozdrawiam seredcznie i proszę o kolejne ;)
C.R.E.T.

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/14 12:39 #41892

  • thymalus
  • thymalus Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 395
  • Podziękowań: 55
Fatso napisał:
Kolejną "historię klubową" właśnieś przytoczył :-). Najpierw topielica, teraz spływ Sanem z tyłkiem w górze ... co jeszcze? O tym, jak Ziemniak po resztkach mostu kolejowego przez Gwdę lazł, albo jak mnie w Płytnicy w czasie "długich Polaków rozmów" Białek gazem potraktował, albo coś jeszcze innego? Grzeb w pamięci Waszmość, grzeb.
Pzdr,
Fatso
Powoli Michał, powoli. Do Płytnicy i dorzecza Gwdy dojdę niebawem. Kurcze może więcej coś wieczorkiem popiszę, bo teraz siedzę przed kompem i też piszę, ale zawodowo, gazetę muszę do jutra skończyć... Z Ziemniakiem mam lepsze historie. Jak wiesz sporo z nim jeździłem. Pierwszą trotkę na Parsęcie razem z nim złowiłem. To wręcz nieprawdopodobne, że z takim Jonaszem... On wtedy na Leśnicy walnął zresztą potoka 54 cm, który potem jak go zbadał Stasio Cios okazał się Trocią. A najbardziej pamiętam jak Ziemniak kupił motor, CZ żeby na ryby jeździć. Chciałem już urządzać zbiórkę na wieniec w Klubie ale Marek Rusjan, mechanik powiedział żeby dac na razie spokój, bo ten motor u niego stoi i ma go naprawić. Słuchaj, on kupił motor w którym wszystko działało ale do tyłu. Myślałem, że to niemożliwe, ale fachowcy powiedzieli, że jak najbardziej. Biegi się zmieniało normalnie, a koło w drógą stronę. Ziemniak na pierwszej wyprawie trociowej, a spaliśmy w Hotelu Pod Prusakiem w Karlinie (hotel robotniczy którego górę wynajmowano ludziom folklor nieprawdopodobny). Spałem na dwóch fotelach i szafce nocnej pod d..., a Ziemniak na stole. Na łóżkach nie dało się spać bo prusaki wyścigi po tobie urządzały i ładowały się w każdy otwór. Nogi od stoły i foteli mieliśmy wstawione w słoiki z wodą to rano w każdym ze słoików korzuch prusaków pływał. Niewiele pomagało, bo te mendy jak komandosi desant na nas z sufitu uskuteczniały. W każdym razie chyba drugiego albo trzeciego dnia w środku nocy rumor. Ziemniak w samych slipkach przeskakuje przeze mnie i wrzeszczy przy tym uciekaj. Walnięcie drzwiami i tyle go widziałem. Zerwany ze snu, zszokowany. Wraca po kilku minutach i mówi, że mu się przyśniło, że ktoś podłożył bombę i hotel za kilka sekund wyleci w powietrze. To jeszcze nic, bo oprzytomniał na schodach. Na półpiętrze było coś w rodzaju recepcji i dyżurowała tam pani w wieku poprodukcyjnym. Widzi, a tu prawie goły chłop z dzikim wzrokiem leci po schodach to nie wiedziała czy się zamykać, czy może ma wobec niej jakieś fajne plany. Na wszelki wypadek się jednak zamknęła. Ziemniak zleciał na dół wraca jakby nigdy nic. Pani się pyta co się stało, a on, że sprawdzał jaka pogoda i czy ryby będą brały... Z Ziemniakiem nie wolno też było chodzić na skróty. Na tejże samej wyprawie prowadził mnie ze środkowego mostu (trzy mosty poniżej Rościna) na skróty do szosy. Nie dał sobie wytłumaczyć, że tam musi płynąć Pokrzywnica. I k... płynęła. Robiło się ciemno jak mnie prowadził. Potem zrobiło się już całkiem ciemno, a my wdepnęliśmy w jakieś bagna, rozlewiska bez żadnej latarki. Cudem o północy wróciliśmy na ten sam most.
Ostatnio zmieniany: 2010/06/14 13:06 przez thymalus.

Odp:Z pamiętnika muszkarza... 2010/06/14 13:19 #41893

  • fario1969
  • fario1969 Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 466
  • Podziękowań: 42
Wielkie dzięki za informację o tym kiju. Z waszego opisu wygląda ze to to samo. Ja go jednak lubiłem. Może dlatego ze to była pierwsza "muchówka". Zresztą z Thymallusem zaczynaliśmy na muchę w podobnym okresie, więc i sprzęt dostępny był podobny.
Z wyrazami szacunku
Jacek Lurka

muchoswiry.pl/
Moderatorzy: Tarkowski
Time to create page: 0.083 seconds