Ale proszę o nie obrażanie, dobrze?
Sam do szkółki wędkarskiej chodziłem. Ależ było spektakularnie.
Miło to wspominam. Dla mnie było to uzupełnieniem wiedzy od mojego taty. Dla niektórych dzieciaków czasem było wszystko nowe, gdyż ich rodzice chcieli by miały jakieś hobby. Wszyscy byli zadowoleni i poznali przy okazji prezesów w PZW. To było dobre. Po latach wspominam to bardzo ciepło.
Martwi mnie to, że teraz się takich rzeczy prawie nie robi. Taki kurs nie byłby żadną karą, ale miłym przeżyciem. Nie ma lepszej wiedzy jak ta, którą ktoś przekazuje Ci nad wodą, przy okazji przemycając liczne wskazówki o tym jak się zachować.