Dziś obudziłem się z przeczuciem, które kazało mi iść nad wodę. Takie przeczucie mam kilka razy w roku i zazwyczaj efektem jest jakaś przyzwoita ryba

Nadarzyła się więc okazja żeby godnie ochrzcić nową serię woblerów

Wraz z kolegą postanowiliśmy odwiedzić okolice Fabryki Domów w Zieleniewie. Już w drugiej miejscówce po 3 obrotach korbki czuję że coś trąciło wobler, kolejny obrót i solidne uderzenie, tuż pod powierzchnią widzę błysk srebrnej ryby, po chwili jest już w powietrzu. Już wiem że nie jest to jeden z łowionych ostatnio pypci. Udaje mi się podholować ją pod nogi, w tym momencie rozpędzona torpeda uderza łbem w brzeg

Niewiele myśląc postanowiłem to wykorzystać i szybko wyrzucam ją ręką na trawę. I tu zdziwienie, zamiast troci piękny steelhead. Miarka pokazuje niespełna 60cm. Wziął na mojego eksperymenatalnego brokatowego śledzika który zrobiłem z myślą o świeżutkich srebrniakach

Więc chyba eksperyment się udał