Nie chodzi o moją urażoną dumę. Moja duma bierze się z innych rzeczy, znacznie poważniejszych niż to, że ktoś tam, coś tam powiedział.
Mi chodzi o normalność. Jeśli opłacam składkę na jakieś wody, to chcę móc normalnie tam połowić, nie martwiąc się o samochód pozostawiony przy drodze. Na niedziałającym już forum lubelskiepstragi.pl pojawiały się wpisy „wiemy jakimi samochodami jeżdżą”, „trzeba poprzebijać im opony” itp. Uważasz, że to jest normalne?
Jakieś straszenia, groźby, obcesowe traktowanie.
To jakaś aberracja.
Znam wędkarzy z lubelskiego, którzy niejako przez swoich zostali przegonieni z Bystrzycy, bo „mają swoje rzeczki bliżej”.
Najgorsze jednak dla mnie jest w tym wszystkim to, że kilku ludzi(dosłownie) trzęsie tym środowiskiem dając taki przykład innym, z reguły młodszym wędkarzom.
Czego to ich nauczy?
I co to powoduje w środowisku wędkarskim? Przykładem jest ta dyskusja.
Nikt normalny jak przychodzi w gości to nie zaczyna się rządzić, co sugerował tutaj jeden Pan. I większość właśnie tak postępuje. Szanuje, uważa co robi, dzwoni po strażników jak widzi kłusownika( mi się to zdarzyło). Być może mierzy On własną miarą?
A uwierz mi, że nie ma ludzi niezastąpionych.
Mi i moim kolegom spodobało się na rzekach Lubelszczyzny, chcemy przyjeżdżać, łowić ryby, odsapnąć od trosk życia codziennego, a nie martwić się o to czy gdzieś w krzakach nie będę miał „bliskiego spotkania trzeciego stopnia” ze strażnikiem, który z góry zakłada, że jestem kłusolem, czy myśleć o tym jak wrócę na kwaterę, bo mogę mieć przebite opony.
Jest jeszcze jeden aspekt w tych naszych wyprawach. My, przyjezdni dajemy zarobić tym co prowadzą kwatery, kupujemy w miejscowych sklepach etc.
Wiedzą o tym ludzie na świecie, ale widocznie do lubelskiego jeszcze ta wiedza nie dotarła.
Powtarzam, nie trzeba i nie oczekuję tego, że ktoś „będzie mi się kłaniał w pas”. Chcę normalności.
I jeszcze na koniec. Mój kolega, który ma takie możliwości chciał czynnie wesprzeć działalność lubelskich pstrągarzy. Były pieniądze na tarliska, ja też chciałem się w to włączyć.
Po takiej gościnie wywietrzało nam to z głowy.