otóż to. trudno mieć ciastko i zjeść ciacho.
rzeka ta na której łowiłem jest średniej klasy i średnio droga na islandzkie warunki.
koszt licencji 420 euro dziennie.rzeka ma 100 km i sprzedawane jest 6 licencji dziennie. na strefę 1 blisko morza kosztuje 700 euro i na ten rok i przyszły licencji juz nie ma.
bilet lotniczy na 2 samoloty berlin-islandia i lokalny -436 euro w 2 strony.
wystarczy policzyć.
Steril ma całkowitą rację.
po też założyłem ten wątek.aby motywować do zmiany myślenia a nie chwalić się

.
DLATEGO CIĄGLE APELUJĘ O WSPÓŁPRACĘ w podjęciu działań aby łowić tak u nas i nie ponosić tych strasznych kosztów.
czytam niektóre odpowiedzi w innych wątkach i ręce opadają.
poza tym nie macie pojęcia ilu Polaków łowi poza krajem. to już nasz sport narodowy.
a mogłoby być tak fajnie w kraju.
myślę ,że na początek trzeba zadbać o początek i koniec- zdjąć rybaków ( na Islandii nie wolno łowić lososi w oceanie ani trollować) oraz jak koniecznie udrożnić/odtworzyć/ czy wytworzyć TARLISKĄ.
WTEDY wędkarstwoi sportowe nie miałoby takiego wpływu na populację.
ps. na wszystkich liczących się rzekach Islandii wpuszcza się smolty. a u nas są głosy ,które poddają w wątpliwość zarybienia.
niech się ichtiolodzy wypowiedzą- chłopaki piszcie
m