Mam Duńską licencje połowową i Polską kosztują podobnie ( wykupywałem dwie żeby nie było pytań jak trochu dalej wybieram się ) , wypływam no może 10 razy do roku i co ciekawego Duńczykom lotto ile zabierzesz tych dorszy w dodatku jak jadę do Danii do córki mogę łowić na wodach państwowych słodkich , zresztą tylko my zaglądamy jeden drugiemu do "wiadra" . Teraz żeby wypłynąć swoją prywatną łódką muszą "wyżygać " 3000 zeta , bo pozwolenie na armatora muszę wykupić . Co mocno ograniczy moi możliwości finansowe , raczej zrezygnuję z połowów w wodach PL . Za to rybakom nikt nie będzie w siatach mieszać , i o to pewnie chodzi . Komuna wraca

. Musi być ciężko , i nie może być bez problemów , inaczej jak żyć panie przemierzę .
P.s. Coraz bardziej odnoszę wrażenie że nienawidzimy się na wzajem jako społeczeństwo i jeden drugiego ma w d...e coraz głębszej , smutno