owszem na CP dominuje tęczak, bo nim głownie jest zarybiany ten ciurek, ze względu na czysto komercyjny charakter łowiska, ale potoki też się trafiają i to całkiem niczego sobie ... ponoć trafiają się też lipki, ale mi osobiście nie było dane złowić
Jeśli chodzi o cenę dniówki na OS Dunajca ... to nie doszukiwałbym się takich odniesień, a raczej potraktowałbym to jako:
po 1. niewątpliwa wędkarska atrakcja turystyczna
po 2. legendarna rzeka
po 3. pstrąg, lipień, głowacica
Mimo bardzo wielu zalet odcinka specjalnego Dunajec o dziwo stosunkowo niewielka presja wędkarska. Znacznie większe zagęszczenie jest na CP ... pewnie ekonomia bierze górę.
Przyznam się, że nie jestem no killowcem, ale w całej swojej przygodzie z wędkarstwem zjadłem JEDNEGO złowionego pstrąga potokowego, a jeśli chodzi o lipienie ... to jak śpiewała Kasia Nosowska ... mam czyściutkie sumienie. Nawet nie wiem jak smakują. Staram się łowić pstrągi i lipienie wyłącznie na muchę ... jak twierdzi znajomy z Nowego Targu. Dla niego łowienie na muchę to łowienie na suchą i co najwyżej mokrą, reszta paramuszkarskich metod to wg niego przepływanka i dziwny spining. Zatem łowię głównie na suchą, wyjątkiem jest Czarna Przemsza. Mimo świadomości krzywdzenia ryb, emocje i próżność biorą górę, staram się łowić ryby tak, aby robić im jak najmniejszą krzywdę. Jakoś nie mam serca zabić pstrąga potokowego, albo lipienia ... Z powodu tego jedynego kropka chyba nadal mam wyrzuty sumienia, normalnie zrobiło mi się przykro jak go zabiłem. Było mi głupio ... ale to było moje uczucie, moje emocje i moje sumienie i NIGDY nikomu nie będę zabraniał przeżycia tego, tylko dlatego, że uważam, że ja popełniłem błąd. Bo tak uważam, dziś bym go wypuścił.
Między innymi dlatego krew mnie zalewa jak ktoś zgrywa się na nie wiadomo kogo, wielki obrońca przyrody, jaśnie oświecony hipokryta. Dziś wyzywa innych, a na sumieniu ma niejedno istnienie w kropki, ale o tym już nie pamięta, bo to było kiedyś ...
Pstrąg to nie tylko potok ... co z innymi odmianami? Ja osobiście sentymentów do tęczaków nie mam za grosz ... jeśli złowiony tęczak zaspakaja moje gusta kulinarne to bez najmniejszych skrupułów tłukę go w łeb, podobnie z hodowlanymi źródlakami i innymi tygrysami, paliami itp.
A Ciebie co upoważnia do robienia sobie do mnie personalnych wycieczek z kolegami?
z kolegami ?? Przykro mi, ale muszę Cię rozczarować ... sam robię te personalne wycieczki, z własnej inicjatywy ... z jakby to nazwać ... chyba z poczucia obowiązku, uczciwości ... zwyczajnie czytając temat od początku, jakoś Twoje wypowiedzi mało, że nie wnosiły niczego do dyskusji, to mam wrażenie, że służyły jedynie podsycaniu ognia, jeśli kogoś nie lubisz, z kimś się nie zgadzasz, nie oznacza to że masz prawo go obrażać ...
Wracając do no kill ... mam wrażenie, że w naszym kraju to jest z tym trochę tak jak z drogami. Przepraszam za porównanie, ale wydaje mi się ono zasadne. Bowiem staramy się co najwyżej łatać dziury, a nie naprawiać od podstaw (szukać źródła problemu). Łatając dziury, co roku będziemy wydawać majątek na bieżące naprawy czegoś co nigdy dobre nie będzie, bo jest złe u podstawy. Robimy to trochę po omacku, a nie mamy do tego wizji całości.
Rozwiązaniem problemów związanych z rybami nie jest ograniczenie ilości połowów, czy wprowadzenie zakazu ich zabijania, tak jak poprawy stanu polskich dróg nie spowoduje ograniczenie ruchu samochodów, czy zmniejszenie nacisku na jedną oś.