Można powiedzieć, że pochodzę z Drawna. Mieszkałem tam z rodzicami przez ponad 20 lat - od "świadomego" dzieciństwa do ohajtania się, teraz już na swoim... Drawą szczyciłem się zawsze, kocham tą rzekę. Kilka pstrągów udało się tam złowić, ale rzeczywiście w porównaniu z innymi pomorskimi rzekami, które poznałem później, Drawa wypada blado. Może kabanów nie nałowiłem ani tam, ani nigdzie indziej, ale znacznie łatwiej spotkać jakiegokolwiek pstrąga gdzie indziej, niż na odcinku parkowym. Zawsze zwalałem to na karb kajaków, bo łowiłem tylko w sezonie kajakowym, jak ich na wodzie było od groma. Nie miałem pojęcia, że takie mecyje się tam wyprawiają. Od zawsze byłem przekonany, że komu jak komu, ale parkowcom na pewno zależy na ochronie rzeki...
W każdym razie szkoda mi człowieka, o którym był program, bo znam go osobiście. Nieraz wypożyczałem od niego jedyneczkę z fartuchem, żeby sobie polatać po rzece, i nieraz dawał mi swój osobisty egzemplarz, jak inne miał rozdane. Ma u mnie ogromny szacunek, że zdecydował się to ujawnić.