Wszystko fajnie ,ale po co tu skagit?!
na obu filmach stoicie w wodzie,czyli woda niska,miejsca dość płytkie
kije za pamięci i na oko 14',aż się prosi o Scandi z głowicą 10-12 mtr jak nie Speya 15-18 mtr,
tym bardziej ,że za plecami miejsca do bólu

właśnie po to by nie nosić śmietnika i nie pindolić się z rozbiegiem,bo im dłużej przynęta w wodzie tym szanse złowienia większe.
Ściąganie rozbiegu:
raz -czas marnuje(wabik nie łowi),
dwa -musi się splątać zwłaszcza przy snap,circle T czy C,
trzy-w przypadku brania po splątaniu spadają przelotki

,a gołym kijem to sie nie poholuje...
A krótkim speyem ew scandi wystarczy raz przy razie przełowić wodę-'bez dojenia krowy' za to z przyjemnością podania.
To nie żadna krytyka tylko gorąca prośba,bo jako prekursorzy: rozwijajcie techniki i umiejętności..gdyż dając wzór dźwiga się brzemię naśladowców...
jeśli dobry super,jeśli słaby katastrofa!!
Skagit to ostateczność-zło konieczne jak nie da się inaczej-b.głęboko czy przy b.silnym uciągu masakrycznie ciężkie i wielkie wabiki-Siermięga
Z drugiej zaś strony piękno i finezja podania wąską pętlą po muśnięciu kotwicy.
Ryby nie trzeba wyorać,można się z wojownikiem spotkać w pojedynku.
Nawet zatwardziały SKA-gitowiec pisał coś ,że nabył spey'a do zabawy...