Faktycznie nie ma co stosować nitek ale trzeba brać pod uwagę też sztywność kija. Jeżeli łowimy "krowim ogonem", to przegrubianie przyponu też nie ma sensu, bo nie wykorzystamy maksymalnej mocy żyłki a i tak kij się podda i zegnie po rękojeść już przy średniej rybie. Przy sztywnych kijkach jak najbardziej przegrubianie ma sens, żeby móc wykorzystać całą ich moc.
Na pewno grubsza żyłka jest bardziej odporna na uszkodzenia i nie trzeba jej sprawdzać po każdym zaczepie.
Należy pamiętać, że kij, żyłka i haczyk tworzą zestaw i muszą być prawidłowo dobrane. Przy grubszej żyłce i sztywnym kiju cienki haczyk może nam się rozgiąć, więc sam problem straconych ryb nie wynika tylko z grubości przyponu. Więc co ma być mocniejsze? Żyłka czy haczyk? Uważam, że żylką ale sprawdzcie swoje haczyki czy się nie rozegną przy żyłce np. 0,20mm.
Synek, sam widziałeś rok temu, że da się wyholować w wąskiej i zakrzaczonej rzeczce 57cm na 0,17mm. W tym roku na 0,128mm skusiłem i wyjąłem 49cm. Po prostu na grubsze żyłki nie chciały brać.
W tym roku straciłem z muchą tylko jedną rybę i problem nie wynikał z grubości ale z jakości żyłki. I chyba o to chodzi, żeby kupować te najmocniejsze. Przyponówka 25m to nie 100m regularnej żyłki, więc każdego jest stać na zakup nawet najdroższej i najlepszej.